Przejdź do treści

3.08. – 18.Niedz. zwykła

    XVIII Niedziela Zwykła

    Gromadzimy się wokół ołtarza Jezusa Chrystusa, by świętować niedzielę. Jezus nas kocha,lecz nie przymyka oczu na zło i grzechy ludzkie. Potrafi On tak, jak w dzisiejszej liturgii słowa, upominać, wskazywać właściwą drogę życia. W tym duchu przeprośmy Boga za to, że nie zawsze słuchamy Jego napomnień.

    Liturgia słowa nasz wzrok kieruje dzisiaj na rzeczy nieprzemijające.

    „Szukajcie tego co w górze, zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne”, tylko to co jest piękne i szlachetne w oczach Boga trwa wiecznie.

    Wszelkie osiągnięcia, sława, kariera i przebojowość są marnością i prowadzą ludzkie serca tylko na zatracenie.

    Niech słowo Pana kieruje nasze oczy wiary na to co jest wieczne.

    ************************************

    PIĄTEK 1.08. ,METERIK ,GODZ. 19.00 – ADORACJA NAJŚW. SAKRAMENTU.GODZ. 20.00- MSZA ŚW. : +KS. GRZEGORZ SZCZYGIEŁ

    SOBOTA 2.08.,METERIK ,GODZ. 17.00 – RÓŻANIEC .GODZ. 17.30 – MSZA ŚW. : W INT. MĘŻA I SYNA P.MARII.

    NIEDZIELA 3.08. 2025 18.NIEDZIELA ZWYKŁA

    ***PÓŁ GODZINY PRZED KAŻDĄ ZE MSZY JEST OKAZJA DO SKORZYSTANIA ZE SPOWIEDZI ŚW.

    VENLO 9.00 : W INTENCJI ALINY ,O BOŻE BŁOGOSŁAWIENSTWO Z OKAZJI 18.URODZIN.

    BRUNSSUM 12.00 : + KRYSTYNA TROJANOWICZ ( 6.R.+)

    WEERT 15.00 : W INTENCJI PARAFIAN

    METERIK 18.00 : O ZDROWIE I POTRZEBNE ŁASKI DLA ANNY.

    ********************************

    MSZE W CIĄGU TYGODNIA ,W METERIK :

    PONIEDZ./WTOREK – GODZ. 8.00

    ŚRODA( ŚWIĘTO PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO )/CZWARTEK/PIĄTEK – GODZ. 20.00

    SOBOTA – GODZ. 17.30

    ************************************

    PRZYSZŁA NIEDZIELA – 10.08.2025

    VENLO 9.00 : W INT. GOSI( 1.URODZINY),OD MAMY I SIOSTRY.

    BRUNSSUM 12.00 : W INT. LILII ŁUCJI CHIBNER.

    WEERT 15.00 :…

    METERIK 18.00:….

    *******************************

    XVIII niedziela zwykła

    Niedziela, 3 sierpnia 2025 roku, XVIII tydzień zwykły, Rok C, I

    CZYTANIA

    Dzisiejsza Ewangelia to jak cios w samo serce naszej współczesnej mentalności. Oto przychodzi do Jezusa człowiek i mówi: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem” (Łk 12,13). Czyli już wtedy ludzie potrafili się pokłócić o majątek… Nic nowego. Znamy to aż za dobrze – iluż to braci, sióstr, kuzynów i przyjaciół poróżniło się o kawałek pola, o dom po rodzicach, o parę złotych ze spadku?

    A Jezus – zamiast wejść w rolę sędziego rodzinnego – odpowiada: „Uważajcie, strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie zależy od jego mienia” (Łk 12,15). I dodaje przypowieść o bogaczu, który miał tyle zboża, że już nie wiedział, gdzie je pomieścić. „Zburzę spichlerze, zbuduję większe. Potem powiem duszy mojej: Masz wielkie zasoby dóbr na długie lata; odpoczywaj, jedz, pij i używaj życia” (Łk 12,18-19). Tylko że Pan Bóg mu na to odpowiada: „Głupcze! Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy. Komu przypadnie to, co nagromadziłeś?” (Łk 12,20).

    Drodzy! Powiedzmy to sobie szczerze: to nie jest przypowieść o kimś z dawnych czasów. To przypowieść o nas. Spójrzmy na nasze życie. Ileż mamy zapału do spraw ziemskich! Ludzie potrafią pracować od świtu do nocy, brać nadgodziny, dodatkowe zlecenia – byle tylko mieć więcej. Dom musi być większy niż sąsiada, samochód lepszy niż szwagra, wakacje bardziej egzotyczne niż te znajomych z Facebooka.

    I wiecie, co w tym najtragiczniejsze? Że naprawdę wierzymy, iż to wszystko da nam szczęście. Gromadzimy, gromadzimy, gromadzimy… A potem nagle przychodzi śmierć. I wtedy okazuje się, że trumna nie ma kieszeni.

    To aż banalne, a jednak prawdziwe. Trumna nie ma kieszeni, nie ma sejfu, nie ma miejsca na kartę kredytową ani kluczyki do nowego SUV-a. Wszystko zostaje na ziemi. Kiedyś ktoś żartował: „Najbogatszy człowiek na cmentarzu… nadal jest martwy”. I ma tyle samo jak ten, który za życia miał niewiele. Gdybyśmy choć ułamek tego wysiłku, który wkładamy w sprawy materialne, włożyli w troskę o duszę… Gdybyśmy z taką samą energią, z jaką biegniemy za pieniędzmi, biegli za Bogiem – to każdy z nas byłby świętym!

    Ale nie. Na modlitwę nie mamy czasu. Spowiedź odkładamy „na później”. Na niedzielną Mszę Świętą zawsze znajdzie się jakaś wymówka: bo pada, bo za gorąco, bo dziecko ma katar… A na serial jest czas. Na Facebooka jest czas. Na kolejny weekend nad jeziorem – też czas się znajdzie.

    Tylko warto postawić sobie pytanie: A jeśli Bóg powie ci to, co usłyszał bogacz w Ewangelii? „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy” (Łk 12,20) – co wtedy Mu odpowiesz?

    Dzisiejszy świat troszczy się o wszystko: o zdrową dietę, suplementy, siłownię, stan konta, ubezpieczenia na życie, dom, samochód… Troszczymy się o wszystko – tylko nie o niebo. A przecież nasze życie na ziemi to jak krótki sen (por. Hi 14,1-2; Ps 90,5-6). Jeden moment – i budzisz się po drugiej stronie. I co wtedy?

    Ktoś powie: „Mam piękny ogród” – ale po śmierci go nie skosisz.

    Ktoś inny: „Miałem super samochód” – ale w niebie nie ma autostrad.

    Jeszcze inny: „Miałem złoto, dolary, euro!” – ale w niebie nie ma kantorów.

    Zwróćmy uwagę na jedno: to sam Bóg w Ewangelii mówi: „Głupcze!” – a przecież Bóg zwykle nie obraża ludzi. Jezus bardzo rzadko używał takich słów, ale tu – wobec ślepego materializmu – czyni wyjątek. Dlaczego? Bo to właśnie ci, którzy żyją tylko dla tego świata, zapominając o wieczności, są w oczach Boga prawdziwie ubodzy duchem (por. Mt 6,19–21; Mt 16,26).

    Ilu ludzi wokół nas planuje dokładnie, co zrobić z pieniędzmi, a nie potrafi zaplanować spowiedzi? Ilu bardziej boi się straty majątku niż straty duszy? (por. Mt 10,28).

    Dzisiejsza Ewangelia to lustro dla naszego świata. Żyjemy w czasach, gdy bardziej interesuje nas wartość konta niż wartość duszy. Potrafimy godzinami śledzić notowania giełdowe, ale nie znajdujemy dziesięciu minut na modlitwę. Inwestujemy w domy, samochody, wakacje, a nie inwestujemy w miłość, przebaczenie, relację z Bogiem.

    Nie chodzi o to, że bogactwo samo w sobie jest złe. Pismo Święte nie potępia bogactwa. Abraham był bogaty (por. Rdz 13,2). Józef z Arymatei, który złożył ciało Jezusa w grobie, był człowiekiem zamożnym (por. Mt 27,57). Ale oni wiedzieli, że bogactwo to narzędzie, a nie cel. W pracy i zdobywaniu środków do życia trzeba zachować złoty środek (por. Prz 30,8-9) i wiedzieć, co w hierarchii wartości powinno być na pierwszym miejscu (por. Mt 6,33).

    Bogactwo nie jest grzechem. Grzechem jest chciwość, egoizm, pycha i brak wdzięczności. Bogacz z przypowieści nie zgrzeszył tym, że jego pole wydało plon, ale tym, że wszystko zatrzymał dla siebie. Nie myślał o innych, nie dziękował Bogu, tylko powtarzał: „Moje plony, moje spichlerze, moje dobra” (Łk 12,18). Wszystko kręciło się wokół niego.

    Na nagrobku pewnego człowieka napisano kiedyś: „Co miałem – straciłem. Co dałem Bogu – zabrałem ze sobą”.

    I to jest cała mądrość życia.

    Niech każdy z nas zapyta dziś samego siebie: Co robię z czasem, który daje mi Bóg? Czy inwestuję w to, co nie przemija? (por. 1 Tm 6,17-19). Gdyby dziś zażądano mojej duszy – czy mam co zabrać do nieba?

    Powiedzmy sobie wprost: wszyscy umrzemy (por. Hbr 9,27). Nikt z nas nie uniknie tego momentu. A kiedy nadejdzie, nie będzie miało znaczenia, czy jadłeś chleb z masłem, czy z kawiorem. Liczyć się będzie tylko to, czy jesteś bogaty w miłość, w przebaczenie, w wiarę (por. Ga 5,6; Mt 25,31–46). Bo to są skarby, które możesz zabrać ze sobą.

    Możesz kupić lekarstwa, ale nie zdrowie.

    Możesz kupić dom, ale nie rodzinę.

    Możesz żyć z kimś pod jednym dachem, ale nie mieć z nim miłości.

    Możesz mieć książki, ale nie mądrość.

    Luksusowy pokój, ale nie spokojny sen.

    Luksusowy grób, ale nie życie wieczne.

    Dlatego bądźmy bogaci przed Bogiem (Łk 12,21).

    Inwestujmy w niebo – ono nie zbankrutuje. Amen.

    o. Łukasz Baran CSsR  (03 sierpnia 2025 roku, Rok C, I)

    Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, Parafia Matki Bożej Królowej Polski
    (Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy) – Elbląg